Olga Rudnicka na Gwiazdkę

bombka-rudnickaJak najchętniej spędzasz święta Bożego Narodzenia: tradycyjnie, rodzinnie
czy może wolisz uciec do ciepłych krajów i przeleżeć je na plaży z drinkiem w ręku?

Moja mama, gdyby było trzeba, osobiście przepłynęłaby ocean i za uszy przywlokła mnie do domu, gdybym wpadła na pomysł wyjazdu na święta. Obecność obowiązkowa! Wigilię spędzam nie tylko w gronie rodzinnym. Ze względu na charakter mojej codziennej pracy – jestem asystentem osób niepełnosprawnych – często pracuję również w święta i zdarzało się, że miałam trzy, cztery kolacje wigilijne. Kiedy docierałam do domu na naszą Wigilię, jadłam już tylko makiełki. To zawsze się zmieści. Kolację mamy raczej tradycyjną, chociaż największe wzięcie mają ciasta.

Ulubiony i znienawidzony obowiązek przedświąteczny. Gotowanie, sprzątanie, ubieranie choinki, zakupy świąteczne, a może jeszcze coś innego?

Choinki nie mamy. Mamy dwa koty. Dla niewtajemniczonych – nieważne czy choinka jest sztuczna czy prawdziwa, wysoka czy niska, dla kota to drzewo, na które może wskoczyć, a kołyszące się bombki to prawdziwy rarytas. Czego nie lubię? Hm… Tłoku w sklepach. Stania na zmywaku, bo mam wrażenie, że naczyń mi nie ubywa tylko przybywa. W związku z tym, że nie gotuję, zamieniam się w ręczną zmywarkę do naczyń. Ogólnie lubię święta. Rozgardiasz i to, że nie możemy z niczym zdążyć. Wprowadziłyśmy w domu tradycję, że prezentami są tylko książki. Żadnych czapek, szalików, skarpetek. Same zalety. Wiemy, co kto lubi czytać, jakich mamy ulubionych autorów, i nie ma problemu z wymianą rzeczy po świętach.

W takim razie, czy byłaś grzeczna w tym roku i spodziewasz się góry książek pod choinką?

Ja zawsze jestem grzeczna i jak powiedziałyby moje Natalie: – Tej wersji będę się trzymać.

Jaki był twój ulubiony, najbardziej zaskakujący, zapadający w pamięć prezent gwiazdkowy z czasów dzieciństwa i z czasów dorosłości?

Jeśli chodzi o dzieciństwo, niestety, nic takiego sobie nie przypominam. Standardowo były to zabawki i słodycze, więc raczej nic konkretnego nie zapadło mi w pamięć. Z czasów dorosłości na długo w mej pamięci pozostanie laptop, który dostałam dwa lata temu. Rodzinna akcja zrzutkowa dla domowej Pisaneczki Byłam naprawdę wzruszona.

Co pod choinką chciałyby znaleźć Natalie?

Szczęście. Znamy Natalie, jako wariatki, trzpiotki, złośliwe, wredne, inteligentne, choć czasami dopada je niemoc umysłowa i wpadają na różnorakie pomysły i kombinacje. Aczkolwiek, na ile znam moje Natalie, przede wszystkim chcą być szczęśliwe.

Co w nadchodzącym roku? Jakie książki i ile? Może jakaś niespodzianka, mały sekrecik do zdradzenia?

Ojej, to pytanie do mojego wydawcy. Ja zawsze coś piszę, o terminie wydania dowiaduję się ostatnia. Na pewno będzie coś nowego na wiosnę, ale nie mam pojęcia czy będzie to marzec, kwiecień czy maj… i jeszcze kolejny tytuł jesienią. Mam nadzieję, że znajdzie się dla mnie tyle miejsca w planie wydawniczym

Robisz postanowienia noworoczne? Jakie?

Nie robię. U mnie to się nie sprawdza. Zawsze odchudzam się od poniedziałku. Biegam od przyszłego tygodnia. Od nowego miesiąca rzucam słodycze. Jak zamierzam coś zmienić to najlepiej zrobić to od razu. Co też nie zawsze mi wychodzi.

Jakie życzenia świąteczno-noworoczne chciałabyś złożyć swoim czytelnikom?

Chciałabym życzyć moim czytelnikom zdrowych, spokojnych Świąt, spędzonych w gronie rodzinnym i oby nie przed telewizorem. Aby znaleźli pod choinką swoje marzenia, ale pamiętali, że największym prezentem, jaki można dostać od losu, to miłość bliskich osób i poczucie przynależności do rodziny.

 

Rozmowę z Olgą Rudnicką przeprowadziła Magda Drogoś- Kraszewska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *