Wojciech Chmielarz na Gwiazdkę

bombka-chmielarzCzy lubi pan święta Bożego Narodzenia?

Lubię i to lubię z takich bardzo zwyczajnych powodów. Bo to jest moment, kiedy można w spokoju posiedzieć z rodziną, jeść dobre rzeczy i nie robić nic. Po prostu być razem. Fajny czas.

Ulubiony i znienawidzony obowiązek przedświąteczny. Gotowanie, sprzątanie, ubieranie choinki, zakupy świąteczne, a może jeszcze coś innego?

Nie lubię sprzątać. Nie tylko zresztą w okresie przedświątecznym. W ogóle. A w okresie przedświątecznym jest sprzątaniowe wzmożenie, co negatywnie odbija się na moim samopoczuciu. Lubię za to gotować. Też, nie tylko w okresie przedświątecznym. Z chęcią spędzę parę godzin w kuchni w towarzystwie dobrej muzyki i gotujących się w garnkach potraw.

Jaki był pana ulubiony, najbardziej zaskakujący, zapadający w pamięć prezent gwiazdkowy z czasów dzieciństwa i z czasów dorosłości?

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Może dlatego, że od wielu lat prezenty nie są dla mnie najważniejsze. Zresztą, faktycznie wolę dawać niż dostawać. Pamiętam więc raczej wspólne Wigilie niż konkretne prezenty. Moment, kiedy moja babcia przygotował dla wszystkich zadania, które musieli wykonać, żeby dostać prezent. A zadania rozdawaliśmy my, czyli wnuki. A teraz, próby podłożenia prezentów w taki sposób, żeby nie zauważyła tego moja córka. I moment, kiedy odnajduje podarki pod choinką.

Co znajdzie pod choinką komisarz Jakub Mortka?

Dezodorant, pasek i krawat od synów. Dezodorant mu się przyda, pasek również, a krawat zawiśnie w szafie czekając na lepsze czasy. Najgorsze będzie to, że Olga kupi mu drogi zegarek. Mortka jest pod wieloma względami konserwatywny. Sytuacja, kiedy jego partnerka zarabia więcej od niego uwiera go, jak kamyk w bucie. Zegarek tylko pogorszy sprawę.

Co w nadchodzącym roku?  Może jakaś niespodzianka, mały sekrecik do zdradzenia?

Rok 2016 zapowiada się na dość ekscytujący i mam nadzieję, że wkrótce będę mógł powiedzieć więcej. Póki co jestem zagrzebany po uszy w nowej książce o Mortce. Książka jest bardziej listopadowa, jesienna, więc niewiele ma wspólnego ze Świętami. Mam nadzieję, że uda się ją skończyć tak, żeby dostali ją Państwo do ręki przed przyszłoroczny Bożym Narodzeniem. A to będzie książka o marzeniach. I o tym, jak bardzo mogą nas zniszczyć i wypalić. Uważajcie Państwo, o czym marzycie!

Czy robi pan postanowienia noworoczne?

Nie. Co więcej, uważam, że to szkodliwy zwyczaj. Każdy inny dzień roku nadaje się lepiej do robienia postanowień na temat tego, jak zmienić swoje życie na lepsze. W Nowy Rok jesteśmy jeszcze na świątecznym haju, stawiamy sobie cele zbyt ambitne, za daleko idące, często po prostu nierealistyczne. A potem, kiedy szybko zderzamy się z rzeczywistością, entuzjazm opada, widzimy wszystko w złych barwach i rezygnujemy z jakichkolwiek zmian. Dlatego, jeśli mogę radzić – w Nowy Rok cieszmy się po prostu tym dniem, czasem spędzonym z rodziną, powtórkami komedii w telewizji i dobrą książką w ręce. A postanowieniami noworocznymi zajmijmy się tak najwcześniej od połowy stycznia. Większa szansa, że osiągniemy to, co sobie założymy.

Jakie życzenia świąteczno-noworoczne chciałby pan złożyć swoim czytelnikom?

Niech przyszły rok będzie lepszy od tego. Dużo lepszy!

 

Rozmowę z Wojciechem Chmielarzem przeprowadziła Magda Drogoś- Kraszewska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *